To popularne zdanie, często używane jako nietypowa zaczepka towarzyska, zaskakuje dwuczęściową, prowokacyjną konstrukcją. Zaczyna się od pozornie niewinnego stwierdzenia dotyczącego kulinarnych upodobań, budując fałszywe poczucie zwyczajności. Następnie, po krótkim powitaniu, przechodzi w bezpośrednie, metaforycznie drapieżne pytanie, nawiązujące do konsumpcji. Całość służy przełamaniu lodów w humorystyczny, odważny sposób, często wywołując uśmiech lub konsternację. Celem jest zmuszenie do natychmiastowej reakcji, zapraszając do dalszej interakcji, poprzez żartobliwą grę słów i zaskoczenie odbiorcy.